• Wpisów:110
  • Średnio co: 16 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 16:11
  • Licznik odwiedzin:10 638 / 1829 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
siwa235
 
vegasgirl1
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

wiktoria00
 
siwa235
 
Sieem. <33 Kiedy u Cb next?
Wpadnij do mnie u mnie nowy rozdział . ; *.
  • awatar Danbo...: Kiedy next ? Za bardzo nie wiem. Pewnie, że do cb wpadnę <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

fightabout.life
 
siwa235
 
Hejka, no to nominowałam Cię do zabawy ♥
 

siwa235
 
fightabout.life
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

siwa235
 
vegasgirl1
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

siwa235
 
fanka1d
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
17:10
(...) Kubę.
- Co tu robisz ?- spytałam.
- Przyszedłem pogadać.
- A o czym ?- spytałam właściwie udając głupka.
- No o tym co się zdarzyło u mnie w domu..- powiedział.- Widzisz, ja do ciebie nic nie czuję nawet po tym pocałunku. Dlatego mam do ciebie prośbę. Może zapomnijmy o tym co się wydarzyło. Żyjmy tak, jakby to się nie wydarzyło.
Serce mnie zakuło. Miałam wrażenie, że upadam.
- Ale ja właśnie po tym pocałunku coś do ciebie poczułam. Ja nie mogę o tym tak po prostu zapomnieć.- pomyślałam.
- Dobrze, zapomnijmy o tym.- powiedziałam mimowolnie.
Wtedy on wyszedł z pokoju. Ja wróciłam do łazienki. Wysuszyłam włosy.
17:20
Gdy moje włosy były już suche wróciłam do pokoju i zwaliłam się na łóżko. Miałam wszystkiego dość. Miałam ochotę umrzeć. Ja się w nim zakochałam po uszy, a on mnie odrzucił.
Wstałam z łóżko i zajrzałam do szafy. Wyciągnęłam z niej pierwsze lepsze ciuchy i się w nie ubrałam. Spięłam włosy w kucyk i wybiegłam z pokoju. W przedpokoju, na stoliku leżały kluczyki od samochodu mamy. Wzięłam je i ruszyłam w stronę samochodu.
17:40
Po chwili byłam już w najbliższym pubie. Wypiłam już z 2 piwa. Zamawiałam, jeszcze i jeszcze.
180
- Pani już wystarczy.- powiedział kelner.
- Nie !- krzyknęłam.- Nalej jeszcze.
- Nie, pani już dość.
- Nie to nie, pojadę sobie do innej knajpy.- wyszłam i wsiadłam do samochodu.
Szybko zapaliłam auto i ruszyłam. Wyjeżdżając z parkingu pubu nie zauważyłam nadjeżdżającego z lewej strony samochodu. Wjechał we mnie. Uderzyłam głową o szybę. Krew lała się wszędzie. Umarłam.
_______________________
Koniec trochę krótki, ale i smutny. Mam nadzieję, że się spodoba. A jeśli będzie 5 komentarzy to już dzisiaj pojawi się prolog najnowszego opowiadania !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Mała zmiana planów ! Rozdział 42 będzie ostatni. Ale nie martwcie się. Tuż po ostatnim rozdziale pojawią się bohaterowie do opowiadania z One Direction !!
 

siwa235
 
fightabout.life
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Nominowała mnie Czekoladovee ♥


Pytania:
1.Wymarzone imię, które chciałabyś mieć?
Roksana ;***
2.Kolor piżamy (wiem głupie )
Czerwony.
3.Masz tt?
A mam, mam.
.4.Kot vs. pies?
Oczywiście, że psiak.
5.Bez makijażu nie wyjdziesz z domu?
Coo ? Ja jestem naturalna.
6.Jaki masz kolor włosów?
Blond i jestem z tego dumna.
7.Wolisz proste czy kręcone?
Te i te.
8.Vansy vs. Conversy?
Vansy.
9.Lubisz frugo? jeśli tak, to jaki ulubiony smak?
Lubię pomarańczowe.
10.Hujowe pytania prawda? (napisz, że hujowe )
Nie, bardzo fajne.


Nominuję:
http://fightabout.life.pinger.pl/
http://angela9.pinger.pl/
http://fanka1d.pinger.pl/
http://czekoladovee.pinger.pl/
http://vegasgirl1.pinger.pl/


Pytania:
1. Lubisz One Direction. Jeśli tak, to dlaczego ?
2. Ulubiony kolor.
3. Wymarzone imię ?
4. Szpilki vs. Trampki
5. Sztuczna vs. Naturalna dziewczyna.
6.Ulubiona piosenka ?
7. 4 wady.
8. Czemu założyłaś blog na pingerze ?
9. Ulubiony blog.
10. Na ile podoba Ci się mój blog w skali 1/10 ?
 

siwa235
 
fanka1d
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

siwa235
 
vegasgirl1
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
wpisów: 96
średnio co: 1 dzień
licznik odwiedzin: 1 013/101 dni
wpisów w tygodniu: 9 + 1 (ten)



Małe ogłoszonko:
Rozdział 45 lub 46 będzie najprawdopodobniej ostatnim rozdziałem. Ale ni martwcie się ! Pojawi się następne opowiadanie. Tym razem nie będzie ono o życiu jakiejś dziewczyny. Będzie o One Direction !! Co Wy na to ? Piszcie w komentarzach co o tym sądzicie..
  • awatar lollilili: hmm, brzmi fantastycznie !! Już nie mogę się doczekać.. ♥ +Dodaje do obserwowanych. Ps. Też zaczynam opowiadanie. :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Rozdział 42 pojawi się jeśli pod 41 będzie 5 komentarzy !!
 

 
14:45
Gdy doszłam na plac zabaw zauważyłam Kubę. Siedział na ławce i rysował coś w zeszycie.
- Hej.- podeszłam do niego.
- Hej.- gwałtownie zamknął zeszyt.- Chodźmy.- wstał i ruszył.
14:55
- Gdzie ty mieszkam ?- spytałam.
- Tu, zaraz za rogiem.- odpowiedział.
Nigdy w tej części Andrychowa nie byłam. Było tu pięknie. Pełno zieleni. Wszędzie jakieś krzewy i drzewa. Były tu same domki.
- To tutaj.- wskazał palcem na śliczny dom.
- Łał, jaki śliczny.- uśmiechnęłam się.
- Ty masz ładniejszy.- o dziwo odwzajemnił uśmiech.
- Skąd wiesz ?- zdziwiłam się.
- Widziałem jak z niego wychodziłaś...
- Aha.- jakoś trudno było mi w to uwierzyć.- Ale nie mam ładniejszego...
W środku było jeszcze ładniej. Weszliśmy do salonu. Był piękny. Kremowa kanapa ze skóry, czekoladowy stolik, kominek, telewizor wiszący an ścianie...
- Rozgość się.- powiedział.
Położyłam torebkę na sofie i podeszłam do komody. Stało na niej zdjęcie niemowlaka. Chyba był to Kuba.
- To ty ?- spytałam.
- Tak.- zarumienił się.
Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy planować nasz projekt.
16:30
Chyba wyszło nam coś niezłego. Ale to na razie tylko projekt i do tego na kartce. Podczas jego rysowania nieźle się ubawiliśmy. Okazało się, że Kuba jak się rozkręci to wcale nie jest taki gburowaty. Przez prawie cały czas opowiadał kawały.
- To co. Może się czegoś napijesz ?- spytał.
- Z chęcią.- uśmiechnęłam się
Nie wiem dlaczego, ale ostatnio bardzo często się uśmiecham.
- A czego ? Wody, herbaty, soku ?
- A soku.
- Ok, to pójdź do mojego pokoju, a ja zaraz przyniosę soku.
Wstałam z kanapy, wzięłam torebkę i poszłam do jego pokoju. Za bardzo nie wiedziałam gdzie on jest, dlatego otworzyłam pierwsze, lepsze drzwi. Niestety, nie był to jego pokój, tylko... sypialni rodziców. Zastałam ich w trochę niefortunnej sytuacji. Na szczęście robili "to" pod kołdrą. Szybko zamknęłam drzwi i udałam się do pokoju obok. Tym razem dobrze trafiłam. Usiadłam na czerwonej kanapie. Po chwili drzwi się otworzyły. Był to Kuba z sokiem.
- To kiedy znów się spotykamy ?- podał mi sok.
- Nie wiem, może w sobotę. Ale tym razem może u mnie ?- popijałam sok.
- Ok.- głośno się zaśmiał.
Miałam całe jagodowe usta i skórę pod nosem..
- Bardzo śmieszne.- odłożyłam sok i zaczęłam go gilgotać.
16:45
Gdy skończyliśmy byliśmy cali spoceni. Wstaliśmy.
- Dalej masz kąciki z soku.- zaczął je wycierać palcem.
Złapałam jego dłoń. Odsunął ją od twarzy. Spojrzeliśmy sobie głęboko, głęboko w oczy. I doszło do tego czego obawiałam się najbardziej odkąd zaczęliśmy się gilgotać. Pocałowałam go. Szybko uświadomiłam sobie co robię. Odsunęłam swoje usta od jego.
- Już jest późno.- chwyciłam za torbę.- Muszę już wracać.- wybiegłam.
Po drodze zastanawiałam się co ja zrobiłam. Przecież mam chłopaka. Pod drodze do mojego domu znajduje się dom Natalii. Właśnie przechodziłam koło niego. W jej pokoju świeciło się światło. Całowała się z Maćkiem. Dziwne. Jakoś szczególnie mnie to nie wzruszyło. Właściwie wiedziałam, że do tego dojdzie. Natala od początku podkochuje się w Maćku, a on wcale nie jest taki święty. W końcu musiało do tego dojść.
170
Po dojściu do domu od razu weszłam do łazienki. Rozebrałam się do naga. Weszłam do wanny i puściłam wodę. Po chwili, gdy wanna była pełna zanurzyłam twarz w wodzie. Musiałam się jakoś orzeźwić. Szybko się wynurzyłam, ponieważ usłyszałam pukanie do drzwi.
- Marzena ?- powiedziała mama.
- Co ?
- Masz gościa.
- Kogo ?
- Wychodź już, czeka w pokoju.
Usłyszałam kroki mamy. Odeszła od drzwi. Szybko wyszłam z wany. Wytarłam się. Gdy moje ciało było już suche ubrałam się i wyszłam.
17:10
W moim pokoju zastałam....
_________________________
Łał, dzięki. 1 008 wejść. Dzięki, dzięki !! Jesteście kochani.
I jak rozdział ? Podoba się ? Mam nadzieję !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Dzisiaj mój blog kończy 100 dni !! I to tylko dzięki Wam, moim czytelnikom tak daleko dobrnęłam. Dziękuję Wam, że przez tyle czasu byliście ze mną i mnie wspieraliście
100 DNI !!!


Mówcie znajomym, kumplom, przyjaciołom o tym blogu ! Jeszcze tylko 20 wejść i będzie 1000 odwiedzin. Dacie radę, co nie ?
 

 
210
Przez cały bal miałam motylki w brzuchu. W domu z resztą też. Byłam zakochana po uszy...
70 2 dni później
Rano obudził mnie deszcz, który walił w okno. Zakryłam głowę poduszką, ale to nic nie dało. Ale i tak musiałam wstać do szkoły. Szybko się podniosłam i powędrowałam do łazienki.
- Boże, jak ja wyglądam.- powiedziałam sobie w myślach.
Miałam podkrążone włosy i włosy całe rozczochrane...
Szybko doprowadziłam się do porządku i zeszłam do kuchni.
- Hej mamo !- powiedziałam.
- Hej Marzenka.- uśmiechnęła się.- Ja dzisiaj podwiozę Dominiśkę do przedszkola.
- To fajnie.- powiedziałam wyciągając mleko z lodówki.- Też odbierzesz ?
- Postaram się. Wiesz, ostatnio mam dużo spraw do pozałatwiania.
- Zauważyłam.- wyjęłam miskę z mlekiem z mikrofali i wsypałam do niej owsiankę i truskawki, maliny i jagody.- Właściwie zauważyłyśmy.- powiedziałam z pełną buzią.
- Ale co masz na myśli ?- zaciekawiła się mama.
- No, Dośka ciągle wypytuje się o ciebie.
- Aha.- wyszła.- Smacznego.- krzyknęła ze schodów.
7:15
Po zjedzeniu owsianki powędrowałam na górę, do siebie, i wyjęłam ciuszki. Był to czarny sweter z ćwikami na ramionach, ciemne jeansy, zielona kurtka i zielona czapka. Gdy byłam ubrana ( kurtkę i czapkę miałam w ręce ) wyjęłam z pudełeczka na biżuterię naszyjnik z czaszką, gdy go zawiesiłam poszłam do łazienki. Na moje szczęście była tam mama.
- Mamo, zrobisz mi kłosa ?- spytałam.
- Pewnie, siadaj.
7:25
Mama szybko uwinęła się z warkoczem.
- Dzięki.- podziękowałam jej, po czym wybiegłam z łazienki.
Gdy byłam koło drzwi założyłam buty, kurtkę i czapkę, wzięłam zielona parasolkę i wyszłam.
- Hej piękny.- dałam czekającemu na mnie Maćkowi namiętnego, ale szybkiego całusa.- Długo czekałeś ?
- Nie, przed chwilą przyszedłem.- ruszyliśmy w stronę szkoły.
- Wyspałeś się ?- spytałam.
- Wiesz, śniłaś mi się, więc pewnie.- uśmiechnął się.
7:45
Po wejściu do szkoły poszliśmy do szatni, gdzie była cała klasa. Marcel gadał z Mojkiem o Aśce. Zuzka gadała z Moniką, Natalką i Ewą. Tomek, Łukasz, Kamil i Bartek gadali. Natomiast Kuba siedział w koncie i przebierał buty.
80
Zadzwonił dzwonek na lekcje i nagle szatnia pustoszała. Wszyscy ustawiliśmy się pod drzwiami od klasy od chemii. Uhh...
- Wejdźcie.- powiedział nauczyciel.
Wszyscy się rozsiedli, a pan Gabryło zaczął lekcję.
- Na ostatniej lekcji, powiedziałem wam, że będę dziś wybierał wam pary do projektu, który macie wykonać.- powiedział swoim dziwacznym głosem.- Więc tak. Panna Zuza z panem Marcelem.
Spojrzałam na nich. Nie przepadali za sobą, więc nie mieli uśmiechów na twarzy.
- Kamil z Moniką, Tomek z Kasią..- ciągnął pan Gabryło.
- Maciek z..- usłyszałam imię mojego chłopaka.- Niech będzie z... Natalką.
- Co ?- powiedziałam w myślach.
Odkąd pamiętam ona flirtuje z Maćkiem. Spojrzałam na nią. Miała wielki uśmiech na twarzy.
- To co, u kogo się spotykamy ?- usłyszałam jej głos.
Załamał się.
- Marzena z Kubą.- powiedział nauczyciel.
Nie no, jeszcze lepiej. Będę robiła projekt z człowiekiem, który mnie nie cierpi. Spojrzałam na na niego. Miał minę.... Tak niezadowoloną, że masakra.
8:45
Po lekcji podeszłam do niego.
- Hej.- powiedziałam.
- Możemy spotkać się u mnie o 150 ?- powiedział.
- Ok, tylko, że ja nie wiem gdzie ty mieszkasz...
- Bądź za 15 15 koło placu zabaw w parku, będę tam na ciebie czekał.
- Spoczko.- lekko się odwróciłam , a jego już nie było.
13:30
Lekcje minęły dość szybko. Gdy wyszłam ze szkoły deszcz już nie padał, tylko słońce bardzo grzało. Było wręcz wiosennie.
13:45
Gdy wróciłam do domu zjadłam ugotowany przez mamę rosół i odrobiłam lekcję.
14:15
Gdy zamknęłam zeszyt z angielskiego otworzyłam szafę i wyjęłam z niej bardziej wiosenne, ale i cieple ubrania.
14:30
Gdy byłam gotowa wyszłam z domu. Na schodach stała mama, Kasia i Dominika.
- Hej.- powiedziałam.
- Gdzie idziesz ?- spytała mama.
- Do kolegi robić projekt na chemię.
- Czyli nie będzie cię na zbiórce ?- spytała Kasia.
- Nie, mogłabyś przekazać Zielonemu ?
- Pewnie.- weszli wszyscy do domu.
Ruszyłam w stronę parku.
_______________________
Jednak wena wróciła, ale i tak słabo, bo rozdział mimo, że długi to nudny. Przepraszam Was. Komentujcie !!!!!
 

 
Przepraszam Was, ale nie wiem kiedy pojawi się nowy rozdział. Przyczyną jest całkowity brak weny. Chciałam napisać rano, ale nie wiedziałam co w nim zamieścić. Przepraszam...
 

 
70
Uhh.... Dlaczego weekend musiał tak szybko minąć ? Dlaczego ? Poniedziałek... Kto go w ogóle wymyślił ?
- dryyynn, dryyynn !- zdzwoni budzik.
Od razu go wyłączam, żeby nikogo nie obudzić, ponieważ tylko ja mam na 80. Dominika ma jakąś wycieczkę ! I Kasia ją odprowadza na 90.
Wygramoliłam się z łóżka i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej bordowe spodnie i beżowy sweterek. Po ubraniu się poszłam do kuchni. Na stole była karteczka od mamy. *Marzenko, ja już wyszłam do pracy. Pewnie spotkamy się w szkole. Dzisiaj wrócę później, więc na mnie nie czekajcie. U mnie, w sypialni, na stoliku nocnym jest 100 zł. Zamówcie sobie jakiś dobry obiad. Dominika pod przedszkolem będzie o 150, więc ją odbierz. Życzę Ci miłej zabawy na balu. Całuski, mama.*
Po przeczytaniu listu otworzyłam lodówkę. Wyjęłam z niej szynkę, ser, sałatę i masło. Z szafki obok wyjęłam 5 bułek. 2 dla mnie, 2 dla Kasi i 1 dla Dominiki. Wyjęłam jeszcze 2 batoniki i sok dla Dośki.
7:10
Po zjedzeniu śniadania poszłam do łazienki. Umyłam zęby i rozczesałam moje rozczochrane włosy.
7:20
Gdy byłam już gotowa napisałam tylko dziewczynom, które śniadanie jest dla które, wzięłam 10 złoty na obiad dla siebie, założyłam buty i wyszłam.
- Cześć piękna.- powiedział znajomy mi głos.
- Cześć Maciek.- zbiegłam do niego.
Na przywitanie dał mi całusa w policzek i spytał czy nie zechciałabym pójść z nim do szkoły. Oczywiście się zgodziłam.
- Będę po ciebie o 15:45, ok ?- spytał.
- Pewnie.- ucieszyłam się.
80
Zaczęła się 1 lekcja. Chemia. Nie przepadam za nią...
8:45
Podczas lekcji cały czas myślałam o balu. Z lekcji zapamiętałam tylko to, że będziemy robić jakiś projekt i, że w czwartek pan Gabryło dobierze nam pary.
14:25
Po lekcji od razu popędziłam do domu. W domu zjadłam na szybko jajecznicę, ponieważ nie chciało mi się nic zamawiać.
14:55
Po zjedzeniu popędziłam do przedszkola Dominiki. Ich autobus właśnie podjeżdżał.
- Marzena !- wybiegła Domi z autobusu.
- Cześć.- uśmiechnęłam się do niej.- Jesteś głodna ?
- Nie. Przed powrotem jedlismy obiad.
- Ooo, to fajnie.
15:10
Po powrocie Dominika poszła do pokoju się pobawić, a ja wyjęłam z szafy wcześniej kupioną sukienkę. Założyłam ją, wyglądałam ślicznie. Jednak nie byłam jeszcze gotowa. Szybko dobrałam do niej buty. Były to brązowe szpilki. Gdy buciki już czekały pod drzwiami nadszedł czas na makijaż i fryzurę.
15:45
Z łazienki usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko zbiegłam na dół. Założyłam szpilki i otworzyłam drzwi.
- Łał.- powiedział Maciek.- Wyglądasz prześlicznie.- dał mi całusa w policzek, jak to robi zazwyczaj.
- Dzięki.- szeroko się uśmiechnęłam.- Ty też.
- Idziemy ?- spytał.- Limuzyna czeka.
- Z chęcią.- podałam mu dłoń.
160
Na bal dotarliśmy punktualnie. Na szkole widniał piękny szyld z napisem "Jesienny bal". Pod szkoła stała Asia z Marcelem... Całowali się.
- Szybcy jesteście !- powiedziałam przechodząc koło nich.
Ani drgnęli.
Szybko doszliśmy na salę gimnastyczną. Sala była pięknie udekorowana. Było pełno stolików z napojami i przekąskami. Po chwili zauważyłam, że Maciek gdzieś znikł. Ale nie chciało mi się go szukać. Podeszłam do Zuzi, która siedziała przy jednym ze stolików.
- Hej.- pokiwałam jej.- Śliczna sukienka.
- Dzięki. Twoja też piękna.- uśmiechnęła się.
Chwilę rozmawiałyśmy.
- Zatańczysz ?- przerwał nam rozmowę partner Zuzy.
Usiadłam na krześle i popijałam sok. Po chwili puścili wolną muzykę.
- Zechciałabyś ze mną zatańczyć ?- podał mi rękę Maciek.
Szeroko się uśmiechnęłam i podałam mu swoją dłoń.
Chwilę później już tańczyliśmy. Pod wpływem Maćka zaczęłam robić piruety. Gdy miałam już ich dość chłopak o zniewalających oczach przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Po sekundzie spytał:
- Zostanie moją dziewczyną ?
- Pewnie.- odpowiedziałam po chwili zastanowienia, zaczęliśmy się całować.
____________________________
Wiem, że początek nudnawy, ale nie umiałam wymyślić nic lepszego. Następny już niebawem. Pozdrawiam Was, czyli moich czytelników i zachęcam do komentowania.
 

 
9:45
Gdy Dominika szalała na placu zabaw ja rzucałam psiakom patyki i zajadałam się lodami.
- Hej piękna.- usiadł na ławce Maciek, po chwili dał mi całusa w policzek.
- Cześć.- szeroko się uśmiechnęłam.- Co tu robisz ?
- A właściwie to nic. W domu nudno, więc postanowiłem, że przejdę się na spacer. Przechodząc obok placu kogo widzę ? Wiecznie uśmiechniętą Marzenkę !- powiedział.
- A, żebyś się nie zdziwił.- pokiwałam mu palcem.
- Czyżby taka piękna dziewczyna miała jakieś powody do smutku ?- spytał.
- Czasami...- pomyślałam o Michale, łezka spłynęła mnie po policzku.
- Przepraszam.- otarł łzę.- Uraziłem cię ?
- Nie.- próbowałam udawać wesołą, ale chyba jakoś mi to nie wychodziło.
- A ty co tu robisz ?- próbował zmienić temat.
- Wyszłam z siostrą do parku.- przybiegły psiaki.- Poznaj moje psiaki.
- Miło mi.- rzucił im patyka.
- Co tam u ciebie słychać ?- spytał.
- A nic ciekawego. A te kino nadal aktualne ?
- To ty nic nie wiesz ?- jednak nie idziemy.
- To szkoda.- odparłam niezadowolona.
- Marzena....- zawahał się Maciek.-... ty masz już może parę na ten jesienny bal ?
- Nie, a czemu pytasz ?
- Bo sobie tak pomyślałam... ale to głupie.
- No powiedz !- krzyknęłam.
- Poszłabyś ze mną na niego ?
Zarumieniłam się.
- Tak.- odparłam po chwili zastanowienia.
- To super.- pojawił się na jego twarzy ogromny banan.- Ja już muszę lecieć. Pa.- poszedł.
100
Po chwili usłyszałam sygnał mojego telefonu. Była to Asia.
- Hej.- powiedziała.
- Cześć.
- Idziemy za pół godziny na zakupy ?- spytała.
- Pewnie.- powiedziałam po czym usłyszałam ciszę w telefonie.
- Dominika !- krzyknęłam.- Wracamy do domu !
- Ale jestes brudna.- powiedziała zdyszana.
Miała rację. Moja koszulka była cała czarna. Sweter nie lepszy... A spodnie.
- Psy !- pomyślałam.
10:15
Po powrocie do domu słońce mocno grzało, a niebo było prawie bez chmur. Mimo, że był wrzesień była śliczna pogoda.
Wbiegając do pokoju szybko otwarłam szafę i wyjęłam z niej ciuchy.
110
Punkt 110 byłyśmy w sklepie ze ślicznymi sukienkami. Od razu w oko wpadła mi śliczna krótka sukienka. Kosztowała 190 zł.
- Biorę.- powiedziałam wychodząc z przymierzalni.
Sprzedawca włożył ją do reklamówki i dał 10 zł reszty. Gdy odeszłam od kasy Asia wchodziła do przymierzalni z śliczną sukienką.
11:20
- Szybkie jesteśmy.- powiedziałam gdy wychodziłyśmy ze sklepu.- Może teraz jakaś kawa ?
- Ja wszystko wydałam.- powiedziała Asia.
- Ja stawiam. No chodź. Tu za rogiem jest nasza ulubiona..
11:30
Gdy usiadłyśmy przy stoliku podszedł do nas kelner. Złożyłyśmy zamówienie.
- Z kim idziesz na bal ?- spytałam gdy przystojny kelner odszedł.
- Z Marcelem,a ty ?
- Ja z Maćkiem...- uśmiechnęłam się.
Po chwili poczułam wibrację w telefonie.
- Co chcesz ?- spytałam Kasi.
- Za ile będziesz ? Ja jestem umówiona.
- Za jakieś 20 minut.- rozłączyłam się.
- Asia, wracajmy.- powiedziałam biorąc kubek.
11:50
Po powrocie do domu wzięłam się za sprzątanie pokoju.
________________________
I jak rozdział ? Mam nadzieję, że bombowy ;-p
 

 
80 tydzień później
Podczas tych siedmiu dni moje życie bardzo się zmieniło. Rodzice się rozwiedli. Mieszkam z mamą. Nie chce znać mojego ojca. Codziennie do mnie dzwoni i gdzieś mnie zaprasza, ale nie. Nie chce go znać !
Dzisiaj sobota. Wolne ! Mam tyle planów na ten weekend. Idę do kina z Asią, Zuzą, Michałem i takim jednym Marcelem. Na zakupy z Joaśką i wiele, wiele innych rzeczy. Ale żeby je wszystkie zrobić muszę najpierw posprzątać w pokoju. Mama karze...
- Marzena !- krzyknęłam mama z dołu.- Chodź no tu.
Szybko zbiegłam po schodach.
- Ja wychodzę.- powiedziała.- Będę koło 140. Śniadanie macie na stole. Obiad ugotuję jak przyjadę. I posprzątaj w pokoju !
Po jej wyjściu wróciłam do swojego pokoju. Uwaliłam się na łóżku i zaczęłam czytać książkę pt. "Powiedz: Tak!", którą niedawno kupiła mi mama. Ta książka rozbawia i wzrusza ! Jest bardzo ciekawa.
90
- Maziena.- wlazła do mojego łóżka Domi.- Jestem głodna.
- Dobrze.- powiedziałam.- To idź się przebrać. Ja też się przebiorę i zrobimy razem śniadanko. Co ty na to ?
- Super.- ucieszyła się.- A pójdziemy na plac zabaw ?
- Jak ładnie zjesz to może...
Dominika wybiegła z pokoju i udała się do swojego pokoju. Ja natomiast ubrałam się i zrobiłam sobie warkocza.
Za oknem było kolorowo, tak jesiennie. Drzewa jeszcze miały kolorowe liście, które przy mocniejszym wietrze spadały na ziemie. Wiał leciutki wiaterek. Słońce grzało zza chmur. Była bardzo piękna pogoda.
9:30
Po śniadaniu wyciągnęłam kurtkę Dominice, założyłam pieskom szelki i poszłam do parku.
____________________________
Wiem, że rozdział straaasznie nudny, ale jakoś nie mam za bardzo weny.
Jak tam po świętach ? Wigilia udana ? Co dostaliście ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

siwa235
 
wiktoria00
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
wpisów: 83
średni co: 1 dzień
licznik odwiedzin: 913/94 dni
wpisów w tygodniu: 3 + 1 (ten)



Mikołaja bogatego,
śniegu bielutkiego,
choinki pachnącej
i gwiazdki błyszczącej.
Minimum stresu,
maksimum miłości
i tyle radości, ile karp ma ości !
życzy Wszystkim moim czytelnikom Danbo...
 

 
16:30
Gdy byłam gotowa wybrałam się do harcówki, która znajdowała się w gimnazjum.
16:40
Gdy byłam już koło skate parku, który był koło szkoło, ujrzałam Kubę, który jeździł na deskorolce.
- Hej Kuba !- krzyknęłam.
Gdy to usłyszał... wywalił się. Na szczęście nic mu się nie stało i podszedł do mnie.
- Co ty tu robisz ?- spytał oschle.
- Idę do gimnazjum.
- Po co ?- powiedział po czym spojrzał na mój mundur.- Harcerz ?
- Tak..- uśmiechnęłam się.
- Też kiedyś nim byłem...- odwzajemnił uśmiech.
- To czemu dalej nie jesteś ?- spytałam.
- Wiesz, ciągle się przeprowadzam z rodzicami....- odparł.
- Wiesz, ja już muszę lecieć.- powiedziałam zerkając na zegarek.- Do zobaczenia jutro w szkole.- pokiwałam mu.
190
Zbiórka była dość nudna.... Ale to normalka, w końcu dziś było rozpoczęcie roku harcerskiego...
- Hej mamo !- krzyknęłam wchodząc do salonu w którym o dziwo zastałam tatę zamiast mamy.
Tata nie był sam. Koło niego siedziała sztuczna blondyna.... Oni, oni się całowali !
- Tato !- krzyknęłam na cały dom.
- Marzena ?- zdziwił się na mój widok.- Co ty tu robisz ?
- Podobno mieszkam.- poleciała mnie łezka po policzku.
- Poznaj Izabellę.- wskazał na tą dz***ę.
- Ty jesteś nie normalny !- wykrzyczałam mu to prosto w twarz.- W naszym domu zdradzasz mamę i jeszcze mam się poznawać z tą s**ą ?
- Ejj, koleżanki se tak nazywaj.- wtrąciła się da blondyna.
Podeszłam do niej i dałam jej z liści. Po chwili zastanowienia wybiegłam z domu. Na progu zastałam mamę.
- Co się stało ?- spytała.
- Tata...tata... cię zdradza.
Dziwne... Wyglądało na to, że o wszystkim wiedziała..
- Kochanie, usiądźmy.- powiedziała siadając na schodach.- Widzisz, ja o wszystkim wiem... Dzisiaj z tatą mieliśmy z wami porozmawiać o tym, że się rozwodzimy...
- Co ?? To ty o wszystkim wiedziałaś ?- pobiegłam do swojego pokoju.
W pokoju zdjęłam mundur i założyłam pidżamę. Rozczesałam włosy i położyłam się w łóżku. Wiedziałam, że dopiero jest po 7, ale nie miałam ochoty z nimi rozmawiać. Po sekundzie usłyszałam krzyk Kasi. Najwidoczniej właśnie się o tym dowiedziała...
Miałam wszystkiego dojść... Rozpłakałam się.
________________________
Udało mnie się rozdział dodać wcześniej. Mam nadzieję, że się Wam spodoba Pozdrawiam i najprawdopodobniej następny rozdział już jutro.
 

 
Bardzo Was przepraszam, ale 36 rozdział pojawi się najprawdopodobniej w Wigilię, lub w 1 Dzień Świąt. Czemu ?
Oto plan na najbliższe cztery dni, który wszystko Wam wytłumaczy:

Piątek: - wstaję o 60, bo na 80 do szkoły - 80 Wigilia klasowa trwająca 2 lekcje - 3 lekcja próba do jasełek - 4,5 lekcja jasełka - 6 lekcja przyroda - powrót do domu - zjedzenie obiadu.... - 14:30 powrót do szkoły na jasełka dla pracowników szkoły - 160 powrót do domu - 16:30 oddane pudru na prezent dla mamy, kupienie potrzebnych rzeczy na kartki świąteczne - koło 170 powrót do domu, odpoczynek + obejrzenie seriali ;-p - i oczywiście wyjścia z psem....

Sobota: - posprzątanie pokoju, pomoc mamie w porządkach - zrobienie kartek - i oczywiście wyjścia z psem... - również coś trzeba zjeść ;-p

Niedziela: - zakupy - pomoc w gotowaniu - ubieranie choinki - i oczywiście wyjścia z psem

Poniedziałek: - pakowanie prezentów - pomoc mamie i babci w kuchni - udekorowanie stołu Wigilijnego, - Pasterka - Wigilia !

Niestety, ale nie wiem, czy dam radę... Jeszcze raz bardzo Was przepraszam i postaram się to wynagrodzić !
 

 
7:35
Wychodząc z przedszkola zauważyłam Maćka. Podeszłam do niego.
- Hej zielonooki.- uśmiechnęłam się do niego.
- Cześć blondyna.- dał mi całusa w policzek.- Idziesz do szkoły ?
- Nie, wybieram się na wagary.- zaśmiałam się.
- To może wybierzemy się razem ?
- Z chęcią.- szeroko się uśmiechnęłam.
Chłopak był naprawdę uroczy. Ruszyliśmy w stronę szkoły.
- A ty znasz może tego Kubę ?- spytałam.
- Tak. Chodziłem z nim do klasy w gimnazjum. On jest jakiś dziwny. Na przerwach tylko siedział i bazgrał w zeszytach, a jak ktoś do niego podszedł, to od razu odchodził. Z nikim się nie kumplował...
- Aha.- odparłam.
- A czemu się nim interesujesz ?- spytał.
- Tak jestem ciekawa.
7:50
Gdy wraz z Maćkiem byłam przy klasie do matematyki Kuba siedział już przy ścianie i rysował. Postanowiłam, że będę uparta i chociaż trochę spróbuję go poznać.
- Cześć Kuba.- usiadłam na podłodze.- Co tam ?
Nic nie odpowiedział.
- Głuchy jesteś czy coś ?- spytałam.
- Raczej ty.- odpysknął.- Nie słyszałaś, jak wczoraj mówiłem ci, żebyś się odczepiła.
- Przepraszam.- wstałam.- Chciałam się tylko zakolegować.
Zadzwonił dzwonek na lekcję.
15:10
Po powrocie do domu po lekcjach tata był już w domu.
- Cześć tato.- powiedziałam wchodząc do kuchni.
- Cześć córka.- odpowiedział.- Siadaj, makaron będzie zimny.
Zdjęłam plecak i zaczęłam zajadać się pysznym spaghetti.
- Marzena !- krzyknęła Domi zbiegając po schodach.- Ceść !
- Cześć słodkości.- poczochrałam jej włosy.
- Nie cochraj !- odsunęła się.
15:30
Po zjedzeniu obiadu wzięłam się za pracę domową. Na szczęście nie było jej dużo, bo tylko z matematyki, której jestem zwolenniczką. Po chwili usłyszałam otwierające się drzwi. Było to Kasia.
- Cześć Kasia.- powiedziałam gdy wchodziła po schodach.
- Cześć.- odpowiedziała zmęczonym głosem.
160
Gdy nadeszła odpowiednia pora wyjęłam mundur z szafy i zaczęłam się w niego wciskać. Kasia robiła to samo.
___________________
Rozdział krótki bo pisany na szybko. Dlatego też beznadziejny. Następny nie wiem, kiedy się pojawi. KOMENTUJCIE, ponieważ KOMENTARZE zachęcają mnie do pisania rozdziałów.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
80 10 dni później
Dzisiaj 3 września. 0 90 tak jak i Asia mam rozpoczęcie roku szkolnego. Bardzo jestem ciekawa nowych osób w klasie 1 A. Z tego co wiem, to mają być 3 nowe osoby, a reszta z klasy gimnazjalnej. Ale fajnie...
Po tych całych rozmyśleniach wygramoliłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Myjąc zęby usłyszałam, że ktoś do mnie dzwoni. Szybko odłożyłam szczotkę i podbiegłam to telefonu.
- Hej Asia.- powiedziałam z buzią pełna pasty.
Cisza... Nie wiedziałam o co chodzi, ale nie miałam czasu, więc wróciłam do łazienki.
8:15
Po porannej toalecie wyjęłam z szafy ówczesno kupiony zestaw i spięłam włosy w kok.
8:30
Założyłam buty i wyszłam z domu. Po drodze do szkoły spotkałam moją koleżankę z klasy gimnazjalnej i właściwie licealnej też- Zuzkę.
- Hej piękna.- przytuliłam ją.- Jak cię dawno nie widziałam. Aleś wypiękniała przez te 2 miesiące.
- Hej, hej. I kto to mówi.- dotknęła palcem moją twarz.- Idziesz w stronę szkoły, co ?
- No, ale jeszcze zahaczam o dom Aśki.
- A pozwolisz, że zahaczę z tobą ?- spytała śmiesznym głosem.
- Pewnie.- zaśmiałam się.
8:40
Podchodząc pod dom Asi zauważyłam jak kłóci się z rodzicami. Ciekawe o co poszło.
- Hej.- powiedziała wściekła i ze łzą w oku wychodząc z domu.- Hej Zuzka !- dała jej całusa w policzek.- Stęskniłam się za tobą.
- Ja za tobą też.- uśmiechnęła się Zuzia,
8:50
Wchodząc na boisko szkolne Asia pobiegła do swojej klasy. My natomiast szybko odnalazłyśmy swoją.
- Hej !- krzyknęłyśmy.
Cała klasa oprócz trzech nowych osób podbiegła do nas. Zaczęłam się do wszystkich tulić.
8:55
Po przywitaniu się wszystkimi podeszłam do dwóch nowych chłopków. Jeden z nich miał blond włosy na jeżyka i bardzo odznaczające się zielone oczy. Drugi natomiast czarne, krótko obcięte włosy i brązowe oczy.
- Hej chłopaki.- podeszłam do nich.- Marzena jestem.- podałam im rękę.
- Maciek.- powiedział zielonooki chłopak.- A to jest Tomek.- wskazał palcem na kolegę.- Miło mi cię poznać.- uśmiechnął się.
Odwzajemniłam uśmiech. Po chwili rozmowy podeszłam do Zuzy.
- A gdzie jest trzecia nowa osoba ?- spytałam.
- Tam stoi. Chyba ma Kuba na imię, czy jakoś tak.- wskazała palcem na umięśnionego chłopak, który siedział i chyba malował coś w zeszycie.- Ale uważaj, jakiś dziwny jest. Cały czas coś bazgrze w tym zeszycie. I nawet z nikim się nie przywitał.
- Cześć.- usiadłam koło niego.- Ty jesteś Kuba, tak ?
- Tak.- odpowiedział nie zwracając na mnie uwagi.
- Ja jestem Marzena.
Nic nie odpowiedział.
- Co tam piszesz ?- spojrzałam na jego zeszyt, jednak nic w nim nie zobaczyłam, ponieważ go zamknął.- Nie mogę zobaczyć ?
- Zajmij się lepiej sobą.- wstał i gdzieś poszedł.
Zaczęło się rozpoczęcie.
110
Po wyjściu ze szkoły jeszcze raz podeszłam do Kuby, niestety nie zamieniłam z nim anie jednego słówka, ponieważ odszedł.
70 3 dni później
Dzisiaj czwartek. Może i szkoła, ale i rozpoczęcie roku harcerskiego. Nie umiem się doczekać. No, ale do 170 jeszcze sporo czasu...
- Cześć.- powiedziała mama wparowując do mojego pokoju.
Na szczęście nie jest moim wuefistą !! Bardzo się z tego cieszę.
- Dominika do przedszkola na 80 zaprowadź i na stole masz śniadanie. Aha, i pomóż jej się ubrać.
- Ale ona ma 5 lat, sama nie może ?
- Chodzi mi o rajstopy...
- Rajstopy ?- zdziwiłam się,
- Tak, na dworze jest chłodno !- wyszła.
Chłodno ? Tam tylko wiatr wieje....
7:15
Po porannej toalecie ubrałam się i poszłam obudzić Dominikę. Kasia na szczęście ma na 100.
7:35
Gdy Dośka byłą gotowa do wyjścia założyłam trampki i zaprowadziłam ją do przedszkola.
______________________
I oto 34 rozdział ! Dzisiaj raczej już nie pojawi się rozdział, ale postaram się w następnym tygodniu dodać, ale nie wiem czy się uda... Do następnego i KOMENTUJCIE !!!!
  • awatar мυzукα נєѕт ηαנωαżηιєנѕzα «3: Heej to jest boskiee kochanee ♥ Zajebistee Mrr.. i zgadzam sie z Angelą mi tez się ot z tym kojarzy :)
  • awatar Danbo...: @...Angelaa ♥: Też oglądasz ?? Możliwe, że trochę odgapiłam ;-p Oczywiście tylko za 3,4 rozdziały wszystko się zmieni..
  • awatar ...Angelaa ♥: Ten wątek z Kubą kojarzy mi się z wątkiem 'Patrycji i Fabiana' z pierwszej miłości ;* A rozdział ccudo ;33
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
W centrum handlowym długo nie umiałam znaleźć czegoś dla siebie, na szczęście koło kawiarni był sklep ze ślicznymi butami. Od razu w oko wpadły mi śliczne miętowe szpilki. Szybko wparowałam do sklepu i je kupiłam oczywiście wcześniej je przymierzając.
- Zadowolona z zakupu ?- spytała Asia.
- Nooo i to bardzo. Ale dalej nie wydałam 300 złotych...
- Mnie z 300 zostało tylko 50 zł.- zaśmiała się Joaśka.
Wchodząc do następnego sklepu zauważyłam śliczny zestaw, który idealnie pasowałby na rozpoczęcie roku szkolnego. Kosztował on zaledwie 100 zł. Postanowiłam go kupić, ponieważ po zakupie botów zostało mnie 250 zł. Postanowiłam również, że już nic więcej nie będę kupowała, ponieważ we wrześniu jak co roku w liceum jest bal jesienny, więc będę potrzebowała na niego sukienkę...
- Widzę, że poprawiłam ci humor.- powiedziała Asia jak wychodziłyśmy ze sklepu.
- Dzięki.- mocno ją przytuliłam.
Asia szybko odwzajemniła uścisk.
- Może już wracajmy ?- spytała moja przyjaciółka.
- Ok.
160
Po powrocie do domu pokazałam rodzicom moje zakupy i wyszłam z psiakami na dwór.
170
Gdy wróciłam do domu zaniosłam zakupy do swojego pokoju i włożyłam je do szafy. Stojąc na panelach poczułam jak jedna deska się rusza. Podniosłam ją. W podłodze ujrzałam pełno listów spiętymi jakimiś sznurkami. Wyjęłam je i włożyłam deskę na miejsce. Nie byłam zdziwiona, że nigdy nie zauważyłam tej deski, ponieważ w tym domu mieszkamy od roku. Wcześniej mieszkaliśmy koło domku Aśki.
Otworzyłam jeden z listów i zaczęłam go czytać. Był w nim piękny wiersz miłosny. Oto on:
Gdy w życiu moim się pojawiłaś cały świat odmieniłaś
pustkę w sercu wypełniłaś i bardzo mnie uszczęśliwiłaś
zawsze kochał cię będę, za prawdziwą miłością pójdę wszędzie
i choćbym miał najpiękniejszą gwiazdkę na niebie to i tak wolę Ciebie
na zawsze twój kotek Kocham cię
Zaczęłam czytać też inne listy.
210
Gdy skończyłam czytać wszystkie byłam oszołomiona. Te wiersze były takie piękne, takie prosto z serca. Postanowiłam, że włożę je znów do podłogi. Po schowaniu listów włączyłam laptopa i weszłam na gg. Była dostępna Sam.
Ja:
- Hej Sam. Brakuje mi ciebie. Szkoda, że musiałaś wyjechać zaraz po powrocie.
Sam:
- Hej moja ulubiona kuzynko ! Mnie ciebie też brakuje, ale przyjedziemy do was na święta...
Ja:
- Naprawdę ? To super... Już nie umiem się doczekać.
Sam:
- Marzenko, ja uciekam. Mój narzeczony mnie potrzebuje. Pa pa, całusków 102 !
Ja:
- Pa.
Po skończeniu rozmowy na gg zamknęłam laptopa i położyłam się na łóżku. Zasnęłam.
________________________
I jak rozdział ? Mam nadzieję, że fajny !! Jak widzicie Marzena zaczyna nowy rozdział w swoim życiu. Ten rozdział będzie mogła zaliczyć do udanych. Pozdrawiam moich czytelników i zachęcam do komentowania... ! <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
200
(...) zadzwonił do mnie Paweł.
- I co zrobiłaś ?- krzyknął do słuchawki.
- To co było słuszne !
- Ale, żeby pokazywać jej zdjęcia ?! Wiesz jak ją zraniłaś ?
- Tss...- nie miałam ochoty z nim gadać, więc się rozłączyłam.
Po zakończeniu dość niemiłej rozmowy wyjęłam z szafy piżamę i udałam się do łazienki.
20:30
Po wyjściu z wanny delikatnie wytarłam swoje ciało i umyłam zęby. Po umyciu zębów założyłam piżamę i udałam się do łóżka.
90 następnego dnia
Obudziło mnie słońce. W ogóle nie miałam ochoty wstawać. Miałam ochotę przeleżeć w tym łóżku całe swoje życie.
- A oto śniadanie dla mojej śpiącej królewny.- powiedziała mama wchodząc do mojego pokoju.
- Dziękuję, nie trzeba było.
- Ależ trzeba, trzeba... Siadaj.
Położyła je na moich kolanach i sama usiadła na łóżku.
- Będziesz szła na pogrzeb ?- spytała.- Wiesz, ja idę.
- Mmm... Pyszna kawa.- próbowałam uciec od tematu.
- Córciu, od tego tematu nie da się uciec. On zawsze będzie w twojej głowie !
- A skąd ty to możesz wiedzieć !- wykrzyczałam.
- Wiesz, kiedy byłam w twoim wieku poznałam takiego fajnego Kubę. To była moja pierwsza prawdziwa miłość..- zaczęła opowiadać spokojnym głosem.- On też był we mnie wielce zakochany. Gdy nadeszły wakacje wyjechaliśmy z Karoliną z jej chłopakiem Sebastianem, Monią z Piotrkiem- twoim tatą- z Klaudią, i również jej chłopakiem Dominikiem, oraz z Zuzą, i z Kamilem na wakacje. Ooo.. To były boskie wakacje. Ale pod koniec twój obecny tata zaczął się dziwnie zachowywać. Najwidoczniej pokłócił się z Moniką,...- wysłuchiwałam opowieści mamy.- Gdy wróciliśmy do domu, parę dni później nie uwierzysz co zobaczyłam. Kuba całował się z Monią. Moją najlepszą przyjaciółką. Okazało się, że to oto Piotrek pokłócił się z Moniką.
- Ale co to ma wspólnego ze mną ?
- Widzisz, ja o Kubie dalej pamiętam, a tata o Monice mimo, że nas zranili.
- Ale Michał mnie nie zranił !!
- Wiem, ale to nie oto chodzi...
- W takim razie o co ?- przerwałam mamie.
- Oto, że pierwszej prawdziwej miłości nigdy się nie zapomina, nawet jeśli się ją straciło. Nigdy. I wiesz, w życiu nic nie dzieje się bez powodów...- powiedziała idąc w stronę drzwi.
- Dzięki mamo.- uśmiechnęłam się do niej.
9:45
Po zjedzeniu śniadania udałam się do łazienki. Umyłam włosy, zęby i nałożyłam na twarz maseczkę oczyszczającą pory. Gdy moja twarz była już cała zielona usiadłam na wannie i zaczęłam zastanawiać się, czy pójść na pogrzeb.
- Marzena, ja idę na pogrzeb.- wparowała mama do łazienki.- Nie idziesz ?
- Później przyjdę. Gdy już nikogo nie będzie...
- Ok.
120
Gdy moje włosy były już lśniące spojrzałam do szafy. Wyjęłam z niej czarny zestaw, który idealnie pasował do okazji. Po ubraniu się spięłam włosy w wysoki kok.
12:15
Po dojściu na cmentarz szybko znalazłam grób Michała. Było na nim pełno kwiatów. Zapaliłam znicz i położyłam na grobie kartkę z napisem "Nigdy Cię nie zapomnę. Marzena.". Rozpłakałam się, chociaż przyrzekłam sobie, że będę twarda. Usiadłam na ławeczce, która stała koło jego grobu. Moje oczy byłe pełne łez
12:30
Poczułam czyjeś ręce kładące się na moich ramionach.
- Cześć.- powiedział znajomy mi głos.
- Asia ?- spytałam nie odwracając głowy.
- Tak, to ja.- mocno mnie przytuliła.- Przemyślałam całą sprawę. Mam nadzieję, że dalej chcesz być moją przyjaciółką.
- Pewnie.- ucieszyłam się i odwzajemniłam uścisk.
- Może pójdziemy na kawę ?- zaproponowała.
- Pewnie.
130
Gdy doszliśmy do starbucks coffee zamówiłyśmy mocha frappuccino i usiadłyśmy przy oknie.
- Za niedługo do szkoły.- zaczęła Asia.- Cieszysz się, że idziesz do 1 liceum ?
- Jeszcze 10 dni.... Cieszę, cieszę...
- Wiesz co ? Może byśmy wybrały się na jakieś zakupy, żeby poprawić nam obu humor ?- zaproponowała.
- Z chęcią. To o której ?- spytałam.
- 14:30 ?
- Ok.
Zaczęłyśmy gadać o różnych rzeczach i popijałyśmy mochę.
140
- Może chodźmy już do domu, bo wiesz, muszę się przebrać....
- Spoczko.. Ja też.
Obie udałyśmy się do domu.
14:10
Po powrocie do domu zdjęłam z siebie czarne ubrania i założyłam inne.
14:20
- Tato...- powiedziałam schodząc po schodach.- Pożyczysz z trzy stówy ?
- Na co ?- spytał.
- Na zakupy.- uśmiechnęłam się do niego.
- Trzymaj i leć.- wyjął pieniądze z portfela.
14:30
Pod domem Asi byłam punktualnie o 14:30.
________________________
Łał, ale się rozpisałam... No cóż. Brzydka pogoda za oknem i nie mam co robić, a do nauki jakoś mnie nie garnie... Następny rozdział już jutro, lub dzisiaj późnym wieczorem, ale bardziej obstawiam 1 opcję ;-p Polecam blogi: http://znana11.pinger.pl/ http://wikuska00.pinger.pl/ http://weronikach77.pinger.pl/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
140
Płacząc zasnęłam. Obudziła mnie mama na obiad.
- Halo, córuś.- potrząsnęła mną.
- Tak ?- podniosłam się.
Spojrzałam w lustro, które stało na moim biurku. Wyglądałam strasznie. Oczy miałam całe czerwone i podkrążone, a już nie mówiąc nawet o tym, jak wyglądał mój makijaż. Cały rozmazany. Ale to teraz nie było moim największym zmartwieniem.
- Bardzo mi przykro.- przytuliła mnie mama.
Najwidoczniej już o wszystkim wiedziała.
- Bardzo...- dodała.
Rozpłakałam się w jej ramionach.
- Płacz, płacz. To ci pomoże.- szepnęła mi do ucha.- Jutro jest pogrzeb. Tutaj. O 100. Pójdziesz ?
- Nie wiem.- oderwałam się od uścisku.
- A teraz idź się ogarnij. Dziewczyny już jedzą obiad.
Po wyjściu mamy z pokoju zadzwoniłam do Asi. Na szczęście odebrała.
- Czego chcesz ?!- wykrzyknęła do słuchawki, że aż mnie ucho zabolało.
- Wiem, że lubiłaś Michała...
- Lubiłaś ?- przerwała mi już spokojniejszym, ale dalej zdenerwowanym tonem.
- Tak... Michał...- rozpłakałam się.- Chciałam cię spytać, bo wiem, że go lubiłaś, czy byś nie przyszłam jutro... Na jego...pogrzeb !- wydusiłam z siebie.
- Na... Jak to ?- spytała głosem współczucia.
- Normalnie... Michał nie żyje. Po tym co zobaczył potrąciło go auto, zmarł na miejscu.
Słyszałam jak płacze. Może nie znała go za dobrze, ale wiem, ze bardzo się lubili.
- No wiesz. Ja bardzo jestem na ciebie wściekła. Wściekła ?! Ja cię nienawidzę. Jak ty mogłaś mi to zrobić ? Jak ?
- Mogę ci to wytłumaczyć ?
- Chyba nie przez telefon ? Za godzinę w Starbucks caffee.
- Ok.- ucieszyłam się, ale zarazem było mi bardzo smutno.
Po skończeniu rozmowy podeszłam do lustra i zmyłam makijaż.
A co do Starbucks caffee, to jest to nasza ulubiona restauracja.
14:30
Po zjedzeniu obiadu, z tego powodu, że miałam całe pogniecione ubranie przebrałam się. Byłam bardzo szczęśliwa, że Asia zgodziła się na na to spotkanie. To zawsze jakiś plus, przynajmniej jedna osoba da radę mnie wysłuchać. I mam taką nadzieję, że się pogodzimy. Bardzo chciałabym mieć chociaż ją koło siebie. Bardzo mnie na niej zależy.
14:45
Po przebraniu się i poprawieniu końskiego ogona chwyciłam za torebkę i wyszłam z domu.
150
Gdy weszłam do restauracji Asia już na mnie czekała. Zamówiła dwa mrożone caffe latte. Zazwyczaj to je zamawiamy.
- Cześć.- powiedziałam.
Nic nie odpowiedziała.
- Dzięki za latte.
- Nie ma za co.- pojawił się na jej twarzy malutki, maluteńki uśmieszek.- Masz swoje 10 minut. Słucham.
- Więc....- zaczęłam jej wszystko opowiadać.
15:15
- Wiesz, Paweł powiedział to całkiem inaczej.- powiedziałam, gdy opowiedziałam jej całą historię.- Powiedział, że to ty go zaczęłaś całować. A tak w ogóle, to jakie masz dowody na swoją niewinność i, że mnie....- spłynęła łezka po jej policzku.- ..zdradzał.- w końcu wydusiła to z siebie.
Pokazałam jej zdjęcia, na których Paweł całował się z tą lafiryndą. Łza poleciała jej po policzku. Właściwie, to z czego miała się cieszyć ? Ja też nie miałam powodów do szczęścia. Jutro jest pogrzeb mojego chłopaka, i to przeze mnie.
- Wierzysz mi ?- spojrzałam jej prosto w oczy.
- Ale to nie wytłumaczy cię z tego, że się z nim całowałaś !- zabrała zdjęcia, torebkę i wyszła.
Wtedy się załamałam. Czy można stracić dwie osoby w jednej sekundzie ? Czy jest to możliwe ?
15:40
Po powrocie do domu poszłam do pokoju. Wzięłam z półki pierwszą lepszą książkę i zaczęłam ją czytać. Łzy z bólu i rozpaczy ciekły prosto na książkę, ale nie przejmowałam się tym.
200
Punktualnie o 200 skończyłam czytać książkę. W rozmazanym makijażu chciałam udać się do łazienki wziąć kąpiel. Niestety coś mi w tym przeszkodziło.
________________________________
I oto macie najnowszy, najświeższy rozdział. Mam nadzieję, że się wam spodoba, bo chwilę nad nim główkowałam. Kiedy następny ? Nie jestem się w stanie określić. Ale raczej jutro.
Jutro kolęda ;-P
Jak było na Wigilii ? Bardzo fajnie. Tylko szkoda, że nie zostałam na biwak. No, ale cóż. Za niedługo pewnie będzie następny <3
Polecam blogi: http://znana11.pinger.pl/ http://wikuska00.pinger.pl/ http://weronikach77.pinger.pl/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

siwa235
 
wikuska00
 
U mnie nowy rozdział, wpadniesz ?
 

siwa235
 
wiktoria00
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
170 tydzień później
Poszłam z psiakami na spacer do lasu położonego 3 km od mojego domu.
- Nareszcie się wybiegacie.- powiedziałam do piesków i rzuciłam im patyka.
Rzuciłam go baaardzo daleko. Nawet sama nie wiedziałam gdzie. Po chwili pieski zniknęły. Pobiegłam je poszukać.
17:15
Zauważyłam ślady psów. Były zza krzakiem koło przepięknego jeziora, koło którego stali... Hmm... Chwila.. Jakaś całująca się para.. Poznaję chłopaka...
- Paweł !- wykrzyknęłam.
Spojrzała na mnie dziewczyna. To nie była Asia, na pewno ! Podbiegłam do nich.
- Ty draniu !- krzyknęłam tak głośno, że chyba cały las mnie usłyszał.- Jak mogłeś zrobić to Aśce ! Ona cię tak kocha.. Nigdy ci tego wybaczy, zobaczysz !
- Uspokój się !- złapał mnie za ręce.- Przecież ty jej nic nie powiesz...- położył mi palec na usta.- Przecież to jest twoja najlepsza przyjaciółka. Nie zrobisz jej tego. Ty jej nie skrzywdzisz.
I właśnie to było najgorsze. On mówił prawdę. Jak ja mam jej to powiedzieć ? Jak ?! Przecież ja nie mogę jej skrzywdzić !! Nie, nie !! Postanowiłam, że jedynym wyjściem będzie wrócić do domu i się z tym przespać.
- A żebyś się nie zdziwił !- krzyknęłam i pobiegłam w stronę wyjścia z lasu.
220
Podczas kąpieli cały czas dręczyły mnie myśli... Powiedzieć, czy nie ? Przecież nie mogę jej zranić, ale nie mogę tez przed nią tego ukrywać. Co robić, co robić ?!.............. Wiem ! Chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do Asi.
- Hej.- powiedziałam smętnym głosem.
- Hej.- ona natomiast była bardzo szczęśliwa.
Serce mnie zabolało.
- Coś ty taka niezadowolona ?- spytała.
- A co ty taka szczęśliwa ?
- Ja spytałam pierwsza !- krzyknęła do słuchawki.
- Dobra, dobra.- przytaknęłam.- Spotkajmy się jutro o 100 pod moim domem, to ci powiem. Ok ?
- Spoczko, to do zobaczenia. Narka.- głucha cisza nastała w telefonie.
Po rozmowie telefonicznej z Asią wyszłam z wanny.
90 następnego dnia
Obudził mnie telefon od... Pawła. Bezczelny ! Jak on może do mnie dzwonić. Zawahałam się, ale po chwili odebrałam.
- Czego ?- spytałam.
- Mi też miło cię usłyszeć.- odpowiedział bezczelnie.- Wiem, że jej tego nie powiesz.
- No cóż. Niestety się mylisz.- rozłączyłam się.
Po skończeniu niezbyt miłej rozmowy wygramoliłam się z łóżka.
9:15
Po porannej toalecie ubrałam się i upięłam włosy w wysoki koński ogon. Wtedy zadzwonił telefon.
- Hej Aśka.- powiedziałam.
- Cześć. Mogę być u ciebie pod domem o 9:30 ?- spytała.- Bo wiesz, mam o 100 randkę z Piotrkiem.
- Spoko.- powiedziałam niezadowolona, po chwili usłyszałam ciszę w słuchawce.
Po rozmowie zeszłam do kuchni zjeść śniadanie.
9:25
Postanowiłam, że wyjdę wcześniej. Zawołałam psiaki i wyszłam. Pod moim domem stał Piotrek.
- Czego chcesz ?- spytałam podchodząc do niego.- I tak jej powiem, i tak.
- Proszę, nie.- podszedł do mnie.- Ja z tamtą zerwałem. Proszę, nie mów.- pocałował mnie.!
Podczas pocałunku usłyszałam:
- Piotrek !- krzyknęłam Asia.- Marzena !
Po chwili znów to samo, tylko, że z ust Michała. Szybko odepchnęłam Piotrka od siebie i dałam mu w twarz. Niestety, oni już tego nie widzieli. Musieli odbiegnąć.
- I coś zrobił !- wykrzyknęłam z płaczem.- Wynoś się z tond ! Wynoś się !
Stałam na tej ulicy przez jakąś chwilę. Musiałam sobie uświadomić, co się tak naprawdę stało.
9:50
Gdy wróciłam do domu od razu chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do Michała. Odebrał jakiś obcy głos:
- Tak słucham- powiedziałam męski, silny głos.
- Mogę rozmawiać z Michałem ?- spytałam cała zapłakana.
- A z kim mówię ?
- Z Marzeną, dziewczyną Michała.
- W takim razie mam dla pani złe wieści.
Serce zabiło mi bardziej.
- Pana Michała potrącił samochód, zmarł na miejscu.- powiedział najwidoczniej lekarz.- Rodzice już wszystko wiedzą.- od razu się rozłączyłam.
To już za dużo. Nie wierzę ! To moja wina ! To wszystko moja wina ! Padłam zapłakana na łóżko.
_______________________
Rozdział miał być jutro, ale zaczęłam go już wczoraj pisać i zdążyłam dzisiaj ! Jest boski. Teraz będzie trochę żałoby, ale to szybko minie... Zobaczycie ! Dodawajcie komentarze !!
Polecam blogi:
http://znana11.pinger.pl/
http://wikuska00.pinger.pl/
http://weronikach77.pinger.pl/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Hej, hej. Co tam u Was słychać ? Jak tam w sql ? U mnie na razie kiepsko ;-( Sporo nauki... Niby za tydzień już wolne, ale i tak tyle od nas wymagają... Dlatego na razie nie wiem co z 30 rozdziałem. Cały czas mam go w głowie, ale nie mam czasu go napisać ! Najprawdopodobniej rozdział pojawi się w piątek wieczorem, lub sobotę rano. Czemu nie w piątek po szkole ? Już Wam tłumaczę. Jak zapewne wiecie jestem harcerzem. I w piątek jest organizowana Wigilia drużynowa, a mnie nie może na niej zabraknąć. Więc wielkie PRZEPRASZAM, ale nie dam rady !!
A co znajdzie się w rozdziale ? Na razie zdradzę Wam co wynika z mojej głowy. Więc wynika, że ktoś umrze, ktoś się z kimś pokłóci, ktoś kogoś przyłapie na zdradzie, a ktoś kogo pocałuję... Teraz jak tak to czytam, to wydaję się to głupie, ale jak to wszystko złoży się do kupy.... A sami zobaczycie...
 

 
wpisów: 71
średnio co: 1 dzień
licznik odwiedzin: 769/80 dni
wpisów w tygodniu: 5+1 (ten)
 

 
70 2 dni później
Prawie całą noc nie spałam. W nocy wszystko mnie bolało. Pewnie przez wczorajsze wybryki. Ohh... Jakie to wczoraj były szaleństwa...
- Puk, puk.- pukanie do drzwi.
- Proszę !- krzyknęła Sam zaspanym jeszcze głosem.
Drzwi otworzył Młody
- A nie mówiłem, że dziewczyny to śpiochy.- spojrzał na mnie.
- Dobra, dobra. Co chcesz ?- odpowiedziałam.
- Wstawajcie.- powiedział i wyszedł.
- To co, wstajemy ?- spytała Asia.
- A mamy inne wyjście ?- spytała wstając Kula.
7:15
Po porannej toalecie ubrałam się i napisałam sms'a do mego ukochanego. "Pociąg mamy o 120, więc w Andrychowie powinniśmy być koło 14:30". Całuski, Marzena."
7:30
Po śniadaniu musieliśmy zrobić porządki, dlatego poszłam z Młodym na górę. Zagwizdałam. Zrobiła się cisza.
- Uwaga ! HS chłopcy idą na dół poustawiać stoły. Zielony tam na was czeka.- powiedział Młody.
- A co do reszty, to trzeba zrobić porządki ! Na dole czekają na was miotły i zmiotki. Macie pełną godzinę. Po godzinie ma w waszych pokojach lśnić. Start !
Parę osób wybiegło z pokoi po miotły.
8:30
- Kto idzie sprawdzać porządki ?- spytałam.
- Ty, ja i Altówa.- powiedział Bartek.
- Ok.- przytaknęła Alti i powędrowała na górę.
Gdy wszyscy byliśmy na górze zagwizdałam i krzyknęłam baczność. Ja poszłam do Iskierek, Alti do Wuzli, a Młody do Ariela.
- No, no. Na razie jest ok.- powiedziałam do Iskierek.
Zaczęłam spoglądać do szaf, spoglądałam pod łóżka. Wszędzie czysto. Jednak plecaki były brzydko poukładane.
- Ale z tymi plecakami to się nie postarałyście... Wszystkie macie po 20.- zaśmiałam się.- Oj, a czyj ten mundur ?- spytałam.
Ewa pokiwała.
- Na baczność się nie ruszamy, Ewo.- powiedziałam stanowczym tonem.- Masz dodatkowo 10. Mundury miały być ładnie poukładane i leżeć na poduszkach, a ten co ?- wyszłam.
10:15
Zielony powędrował na górę zakomunikować, że o 110 każdy spakowany i ze swoim plecakiem ma czekać na zewnątrz. Ja natomiast w tym czasie udałam się do pokoju dziewcząt dopakować się.
10:55
Na dole, na korytarzu panował straszny harmider. Każdy zakładał swoje buciory. Zielony był przez prawie cały czerwony.
- Ale !- krzyknął.- Nie wiedziałem, że do zakładania butów potrzebne są usta !!! Od tej chwili macie być cicho. Ten kto ma założone buty idzie na dwór ustawić się frontem do Kuli, Utiego i Altówki.
Po tych słowach było o połowę mniej osób. Dziwne, że wcześniej nie wpadli na to, żeby wyjść, skoro drzwi były otwarte...
______________________
Mam nadzieję, że rozdział się podoba. Nie wiem, kiedy następny. Jutro mam kartkówkę z matematyki (w ogóle nie pojmuję tego tematu) i sprawdzian z angola (a tego to dopiero!) Dlatego, bardzo duże prawdopodobieństwo jest, że następny rozdział ukaże się w następny weekend. Ale może, uda mi się coś napisać.
Polecam blogi:
http://znana11.pinger.pl/
http://wikuska00.pinger.pl/
http://weronikach77.pinger.pl/
 

 
Mój blog dzisiaj kończy 80 dni ! Łaaał, jak ten czas szybko leci !!


Rozdział 29 już niebawem !!


*Polecam blogi*:
http://znana11.pinger.pl/
http://wikuska00.pinger.pl/
http://weronikach77.pinger.pl/
  • awatar ...Angelaa ♥: Brawo :D Życzę jeszcze więcej ^^
  • awatar Nkfn: drugie tyle życzę :) • Zapraszam do siebie w wolnej chwili >:o *a gdy się spodoba ~> do obserwowania* ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›